Sokołowska Góra - 10.04.2021
Wyruszam z Barnowca drogą, która ma prowadzić do żółtego szlaku. Okazuje się, że jak to zwykle trochę zbaczam z drogi i błądzę po lesie w poszukiwaniu jakiegokolwiek traktu. Szlak znajduję pod lasem i prowadzi on prawie cały czas pod górę, w strumyku.
A na końcu tego kawałka szlaku, przy dojściu do drogi prowadzącej w głąb rezerwatu Barnowiec ktoś wymyślił, że zrobi wał. Na szczęście przy wejściu na szlak pojawił się jakiś wędrowiec który poproszony o pomoc pomógł mi wydostać się na drogę. Do Sokołowskiej Góry zostało jeszcze sporo drogi i znów cały czas pod górę. Gdzieniegdzie pojawiały się topniejące resztki śniegu, trochę błota i mokrych liści. Na szczycie czekało mnie poszukiwanie tabliczki - albo spadła sama, albo ktoś jej pomógł.
Początkowo myślałam, że dotrę jeszcze do Hali Pisanej, ale plany uległy modyfikacji. Powrotna droga prowadziła przez rezerwat Barnowiec. Słychać było nadchodzącą wiosnę - topniejący śnieg z hukiem spływał górskimi strumykami. Gdzieniegdzie swoje małe główki wystawały lepiężniki. Szeroką drogą zakończyłam swoją wędrówkę, robiąc pętlę wokół rezerwatu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz