Jaworzyna Krynicka - 18.04.2021
Pierwsze pytanie - Gdzie rozpoczyna się ten szlak? W końcu, po prawej stronie od stacji gondoli na Czarnym Potoku udaje nam się znaleźć błotnistą ścieżkę, która pnie się mocno w górę.
Szlak zielony prowadzi do połowy trasy narciarskiej i tam łączy się ze szlakiem czerwonym. Okazuje się jednak, że musielibyśmy przecierać szlak czerwony - trasą szedł tylko jeden narciarz i jeden człowiek, który po chwili zrezygnował i prawdopodobnie wrócił na stok. Prawdopodobnie, bo ślady mimo, że szły w górę do stoku nagle skręcają i prowadzą znów w dół do szlaku. Nie znając terenu też chciałyśmy się przedostać na stok i tu niespodzianka. Zaraz po podejściu do miejsca gdzie wydawało nam się, że miał być stok, była wielka skarpa porośnięta choinkami. No cóż, przygody zawsze się nas trzymają. Podeszliśmy kawałek dalej do wejścia do lasu, gdzie również jakiś narciarz zrobił ślad. Dla naszych butów, czytaj kilogramów, śnieg okazał się zbyt mało stabilny i zapadanie się po kolona, tudzież po uda stało się normą. Dobrze, że był to bardzo krótki odcinek a narciarze idący po stoku prawie zaoferowali swoją pomoc.
Na wysokości około 700 m. n.p.m. zaczęło się pojawiać jedno wielkie białe nic. Mgła zastąpiłą wszystkie widoki. Wreszcie, łagodniejszą wersją, czyli niebieską odnogą trasy narciarskiej docieramy do szczytu Jaworzyny. Krótka przerwa na sesję zdjęciową i lecimy czerwonym szlakiem w stronę schroniska. Po rozważeniu za i przeciw stwierdzamy, że wyprawa na Runek i Czubakowską musi poczekać. Śniegi takie, że trasa zajęłaby dwa razy więcej czasu niż to podano na kierunkowskazach. Od schroniska idziemy zwykła drogą, która biegnie przy Czarnym Potoku, i dość szybko docieramy do stacji gondoli.